sobota, 29 listopada 2014

JAK PERFORMERZY STALI SIĘ WYKONATORAMI? – GENEZA D.O.C.

Dnia 15 listopada 2014 r. grupa młodych, kreatywnych, wyjątkowo utalentowanych i skromnych ludzi spotkała się aby utworzyć D.O.C. – Dział Odkrywania Czasu.

Kim jesteśmy ?

Czym się zajmujemy ?

Te informacje zawarte są w dokumentach, które wspólnie spisaliśmy. Jako D.O.C. – Dział Odkrywania Czasu - sami określiliśmy  siebie jako WYKONATORÓW…


„ ZAAKCEPTOWANE DN. 15.11.14 r.

Jesteśmy D.O.C., Działem Odkrywania Czasu :

1.       Prezentujemy wykonanse, jesteśmy wykonatorami,
  2.    W trakcie działania wszyscy jesteśmy jednością.
  3.       Emitujemy sygnały historii.
  4.       Wprowadzamy zmianę w przestrzeń Pruszkowa, aby poruszyć jego mieszkańców.
  5.       Do powyższych używamy: ciał, miejsc, emocji i pamięci. ”
 
 


Pod manifestem zamieściliśmy nasze podpisy dla potwierdzenia  powyższych punktów.

Historię powstawania Działu Odkrywania Czasu możemy podzielić na dwa etapy. Pierwszy z nich to czas przygotowań do jedynego w swoim rodzaju pruszkowskiego ulicznego performance’u, gdzie jeszcze jako „Laboratorium działań parateatralnych” lub „Performeria Pruszków” na regularnych spotkaniach opracowywaliśmy metodę przekazu historii za pomocą swoich ciał, otocznia, emocji i pamięci.
Chcieliśmy w niezwykły sposób oddać realność i odczucia ludzi, którzy uczestniczyli  w historycznych wydarzeniach w Pruszkowie, w Dulagu 121,
w 1944 roku.


Zakończenie etapu pierwszego nastąpiło po ulicznym wystąpieniu, które odbyło się dnia 26.10.2014 roku.


Etap drugi naszej historii jako wykonatorów Pruszkowa rozpoczyna się 15.11.2014 roku, kiedy spotkaliśmy się w Muzeum Dulag 121 w składzie : Alicja Brudło, Agata Mirosz, Patrycja Kuch, Marysia Biernacka, Magdalena Kobus, Katarzyna Glinkowska, Bartłomiej Wójcik, Michał Tyc i Mikołaj Stachera. Wspólnie postanowiliśmy stworzyć polski odpowiednik dla słowa „performance”, które zastało zapożyczone z języka angielskiego. Naszym zdaniem należy kultywować polską kulturę, krzewić język i nagłaśniać historię, dlatego  „performance” zamieniliśmy na stworzoną przez nas nową nazwę. Zapisaliśmy proces tworzenia neologizmu, dlatego też jesteśmy w stanie ukazać, w jaki sposób powstało słowo „wykonans”.


  • Najpierw wypisaliśmy słowa, które kojarzyły się nam z działalnością grupy
     
  • … następnie wybraliśmy te najlepiej pasujące  i skonstruowaliśmy neologizm…
  • … aby na koniec wspólnie utworzyć z tego wszystkiego nazwę grupy, do której teraz należymy – „Dział Odkrywania Czasu” .
     

Katarzyna Glinkowska, LO Tomasza Zana

sobota, 22 listopada 2014

Szpital Tworkowski

Drodzy czytelnicy! Dawno nas tutaj nie było, wynika to z naszej ilości obowiązków, ale postaramy się to nadrobić. Nasz uliczny performance był dosyć dawno dlatego chcielibyśmy przypomnieć Państwu historie, które państwo od nas usłyszeli. Pierwszą z nich będzie historia Szpitala Tworkowskiego. Wszystko zaczęło się w 1891 r. Najważniejsze jest to, że  szpital ten w czasach wojny był największym szpitalem  psychiatrycznym w okupowanej Polsce. W szpitalu tym  pracowały i opiekowały się  chorymi siostry szarytki, które miały na terenie szpitala swoją kaplicę, (w tym miejscu obecnie jest przedszkole), a także młode sanitariuszki i oczywiście świecki personel. Na terenie szpitala jest również cmentarz, gdzie pochowani są żołnierze,lekarze i pacjenci tego szpitala. Na obszarze szpitala znajduje się również Kwatera poległych żołnierzy z  Września 1939 roku.Ciekawym budynkiem znajdującym się na terenie szpitala jest Kościół Przemienienia Pańskiego. Cerkiew przy szpitalu psychiatrycznym zbudowano z myślą o rosyjskich pracownikach placówki. Kościół ten został przekształcony na kościół katolicki.

wtorek, 4 listopada 2014

Zdjęcie i fajne ujęcie

Jak pojawiły się zdjęcia na Facebooku,  to od razu zauważyłam to fajne zdjęcie...  Bardzo mi się spodobało i dlatego je tu wstawiam... A Wam się podoba???

piątek, 17 października 2014

Spotkanie z p. Tadeuszem Jakubowskim

W sobotę 4.10.14.r mieliśmy szczęście rozmawiać z Panem Jakubowskim ,twórcą wielu książek o tematyce historii miasta Pruszkowa oraz jego wspomnień z ważnych chwil nie tylko dla miasta ale i dla całej Polski.

Pan Jakubowski, opowiedział historię bez najmniejszej cenzury, z najmniejszymi szczegółami swobodnie cytował bohaterów swych opowieści i przybliżył nam miejsca dziś tak w Pruszkowie nieistotne, mijane przez wielu bez najmniejszej świadomości ich dawnego blasku oraz grozy.

Przybliżył nam historię drogi, po której przeszła Warszawa ale i również historię jej przed i po przejściu, przecież i taka była. Dziś już nikt nie wie, że w danym miejscu była przed wojną piekarnia, gdzie wędrująca Warszawa karteczki wieszała? Gdzie PLS Mikołajczyka w Pruszkowie siedzibę posiadał? Rzadko kto dziś zwraca uwagę na ślepą uliczkę niegdyś prowadzącą do restauracji „Wenecja”, gdzie nawet Prus swego czasu przyjeżdżał.

Jeśli chodzi o treść opowiadań Pana Jakubowskiego , to były one nie dość, że nietypowe to i jeszcze ludzkie. Przedstawiają losy człowieka, który musiał z niektórymi faktami się pogodzić. Takich historii w podręczniku ze świecą szukać. Dla Jakubowskiego nie było tematów tabu. Odpowiadał na wszystkie pytania – choć na jedne  dłużej, a na inne mniej. Szczególnie chętnie opowiadał historią wzruszające, budzące nie tylko u niego, ale i u słuchacza emocje.

Szczególnie podobała mi się odpowiedź na pytanie: co pan chciał zrobić pierwszego po wojnie?  – Kupić ogromny słój marmolady brukwiowej i go samemu zjeść - przyznał Jakubowski. Niestety nie dopytałam się czy tak naprawdę zrobił :).





                                                                                                                                                      Mikołaj  

Jak widzę Performance ? ? ?

Stwierdziłam, że nie będę opisywała wszystkiego tylko przedstawię to graficznie... Przynajmniej mam pewność, że nie zrobię wielu błędów w pisaniu...